Zadzwoń do nas: 22 825 00 45

Poniedziałek - Piątek: 10:00 - 20:00

Warszawa, ul. Banderii 4/179

Objawy Alkoholizmu

Objawy choroby alkoholowej, czyli kiedy zacząć się martwić?

Picie alkoholu jest powszechne, zwyczajne, obecne niemal na każdym kroku. Wiele osób nie wyobraża sobie imprezy rodzinnej czy towarzyskiej bez alkoholu, niezależnie od tego, czy to są chrzciny dziecka, imieniny babci czy świętowanie awansu. Alkohol pity z umiarem jest toksyczny (nawet jego najmniejsza dawka wpływa źle na organizm), ale nie rujnuje zdrowia i życia. Jednak przychodzi moment, kiedy alkohol przejmuje stery nad życiem nadużywającej go osoby. Skąd wiedzieć, że to już?

Alkoholika – wydaje się – łatwo rozpoznać. Chodzi pijany, brudny, pije piwo pod sklepem, trzęsą mu się ręce, wszystkie pieniądze wydaje na wódkę. – Taki jest stereotyp – mówi Krzysztof Tylski, psycholog i psychoterapeuta z Ośrodka Uzależnień i Pomocy Psychologicznej Polana w Warszawie. – Tymczasem wiele osób, które mają problem z uzależnieniem od alkoholu, w ogóle nie pasuje do tego opisu. Ba! Nawet można powiedzieć, że są jego zaprzeczeniem. Na dodatek wielu alkoholików albo nie zdaje sobie sprawy z uzależnienia, albo nie chce sobie uświadomić tego problemu.

Takie osoby nieustająco usprawiedliwiają się same przed sobą. Bo jak uwierzyć we własny alkoholizm, jeśli mieszka się w nowym apartamentowcu, właśnie się awansowało, pensja starcza nie tylko na bardzo dostatnie życie, ale także na egzotyczne wakacje, nowy samochód i jeszcze sute zasilenie konta oszczędnościowego? – pyta retorycznie terapeuta. I dodaje, że osób, które pozornie doskonale radzą sobie w życiu, mają dobre relacje rodzinne i służbowe, jest bardzo dużo. To tzw. wysoko funkcjonujący alkoholicy. – Alkohol nie pociągnął ich (jeszcze) na dno, zdają się być zadowoleni, szczęśliwi, jednak wino lub wódka są w ich życiu jest częstym lub nawet stałym elementem.

Skąd zatem wiedzieć, czy ma się problem z alkoholem?

Pierwszym objawem, na który warto zwrócić uwagę jest dyskomfort związany z niemożnością napicia się – mówi Krzysztof Tylski. – Na przykład kobieta po powrocie z pracy planowała napić się wina, a musi jechać po córkę do jej koleżanki. Jeśli odczuwa złość w związku z tym, że nie można się napić, to powinien to być dla niej alarm, czerwona pulsująca lampka w głowie.

Terapeuta dodaje, że często osoba, która jest uzależniona od alkoholu, pamięta, od ilu dni nie pije, kiedy ostatni raz miała wino w ustach, a kiedy ostatni raz upiła się. Tylski podkreśla, że osoby niemające tego problemu, nie robią sobie przerw w piciu, nie liczą dni abstynencji. Takie zachowania powinny także zwrócić uwagę.

Piwko z kumplem zamiast tenisa

Następna rzecz to zmiana modelu picia. Krzysztof Tylski radzi zastanowić się, czy w ostatnim czasienie uległ zmianie sposób, w jaki pije się alkohol. Co może wzbudzać niepokój? Częstsze picie, w większych ilościach, szukanie okazji do wychylenia kolejnego kieliszka. – Jeśli osoba, która wcześniej nigdy nie piła następnego dnia, na kaca, teraz to robi i jeszcze uważa, że przynosi jej to ulgę, to należy się martwić – uważa Krzysztof Tylski. – To samo dotyczy rezygnowania z codziennych zajęć po to, by się napić. Gdy zamiast tenisa, którego się kocha, wybiera się piwko z kumplem, bo się go dawno nie widziało (każde wytłumaczenie jest dobre), to znak, że dzieje się coś złego. A jeśli bliscy skarżą się na nadmierne picie, to znaczy, że pojawiły się wszystkie znaki ostrzegawcze – dodaje terapeuta.

Zdaniem Krzysztofa Tylskiego trudność w rozpoznaniu problemu alkoholowego wynika u niektórych osób z trybu życia, jaki wiodą. – Wyobraźmy sobie mężczyznę, który ma na utrzymaniu rodzinę, zajmuje poważne stanowisko w poważnej firmie i nosi na plecach ciężar odpowiedzialności za to wszystko – mówi terapeuta ośrodka Polana. – Ten facet od rana do wieczora pracuje, a upija się jedynie w weekendy. Żona i dzieci mają do niego pretensje, bo on albo jest w pracy, albo jest pijany. Jednak żyje w takim napięciu, że nawet nie widzi, że ma problem. Jeśli sam nie zgłosi się do terapeuty uzależnień, to istnieje ryzyko, że nikt inny mu nie uświadomi problemu, a tym samym nie pomoże.

Picie rzadkie, za to do spodu

Czasami momentem zwrotnym jest przekroczenie bariery, które do tej pory nie miało miejsca. – To może być prowadzenie samochodu po alkoholu czy kompromitujące zachowanie publicznie – mówi Tylski. – Część osób zastanowi się nad tym, co się stało, a inni przejdą nad tym do porządku dziennego. Do następnej brzemiennej w skutki sytuacji, na przykład takiej jak utrata pracy czy wyrzucenie z domu przez partnera lub partnerkę.

Do gabinetu Tylskiego przychodzą też osoby, które na co dzień nie piją, a sięgają po alkohol np. raz na miesiąc lub raz na dwa miesiące. – Jednak ci, jak już piją, to do spodu. I albo trafiają na izbę wytrzeźwień, albo zostają dokumentnie okradzeni, albo spadają w stanie kompletnego upojenia ze schodów i rozbijają sobie twarz, wybijają zęby oraz rozcinają łuk brwiowy – opowiada Krzysztof Tylski. – Pozornie, taka osoba, nie ma problemu z alkoholem, na co dzień nie pije, wiedzie spokojne i poukładane życie. Nawet w wielu dostępnych testach internetowych wyjdzie jej, że może pije ryzykowanie, ale od alkoholu uzależniona nie jest. Tymczasem stan faktyczny może być zupełnie inny.

Jak podkreśla terapeuta, alkoholizm ma wiele twarzy i może przybierać różne formy. Amerykański psychiatra Elvin Morton Jellinek wyróżnił kilka typów alkoholizmu: alfa, beta, gama, delta, elipson. Ludzie w zależności od tego, do której grupy należą, bardzo różnią się zwyczajami związanymi z alkoholem. Niektórzy potrzebują codziennego lekkiego rauszu, innych cieszy tylko intensywnie, częste picie, na które pozwalają sobie w weekendy, inni wpadają w długie ciągi alkoholowe, a jeszcze inny upijają się raz na trzy miesiące, ale na umór.

Gdy zapala się czerwona lampka

Co zatem zrobić, gdy zauważy się u siebie zachowania mogące świadczyć o problemach z alkoholem? Jak podkreśla Krzysztof Tylski, na pewno warto udać się do terapeuty na konsultację. – To o niczym nie przesądza, nie jest równoznaczne z postawieniem diagnozy choroby alkoholowej – tłumaczy psychoterapeuta. – Ważne jest, by nie zostawać z tym sam na sam, nie zapijać strachu, tylko zmierzyć się z problemem i nawet jeśli on występuje, to rozwiązać go poprzez terapię dla osób uzależnionych.

Spodobał Ci się tekt poleć go znajomym:
Zamknij