Zadzwoń do nas: +48 602 624 447

Poniedziałek - Piątek: 10:00 - 20:00

Warszawa, ul.Andersena 2/210

depresja_leczenie_smutek_1

Depresja: jak odróżnić chorobę od smutku?

- Mówienie „weź się w garść” w ogóle nie działa zarówno w depresjach endogennych, bo u pacjentów z tego typu schorzeniem trzeba włączyć leki i czekać aż zaczną działać, jak i w tych będących reakcją na jakiś przewlekły stres – opowiada psychiatra Katarzyna Piaskowska-Kondrusik, lekarka z Ośrodkiem Uzależnień i Pomocy Psychologicznej Polana w Warszawie.

Jaka jest różnica między depresję a smutkiem czy stanem obniżonego nastroju?

Katarzyna Piaskowska-Kondrusik: Depresja to choroba, której towarzyszy wiele objawów. Obniżony nastrój jest jednym z nich. Występuje on także czasem u zdrowych osób, jednak trwa krótko. Każdy człowiek ma przecież niekiedy tak, że po prostu jest mu gorzej, smutno, źle się czuje.

Warto jednak pamiętać, że w przypadku osób zdrowych to słabe samopoczucie trwa maksymalnie dwa, trzy dni. I potem mija. Depresji tymczasem towarzyszy mnóstwo innych objawów, które występują przewlekle, czyli tygodniami, miesiącami, a nawet latami. Mam na myśli tu m.in. bezsenność, brak apetytu, poczucie niemocy, bezsensu, problemy z koncentracją… A także obniżony nastrój. Jednak charakter tego ostatniego objawu może być nieco inny w zależności od tego, z jaką depresją mamy do czynienia.

Z jakimi odmianami depresji mierzą się osoby z nią cierpiące?

Katarzyna Piaskowska-Kondrusik: Możemy mieć do czynienia z depresję endogenną, zaliczaną do chorób psychicznych, czyli wynikającą z nieprawidłowego funkcjonowania organizmu, a dokładniej mózgu. Drugi typ to depresja reaktywna, czyli psychogenna, dawniej zaliczana do zaburzeń nerwicowych. Zazwyczaj jest reakcją na jakąś trudną, przewlekłą albo gwałtowną sytuację, z którą musiał mierzyć się chory. W zależności od tego, z jaką depresją mamy do czynienia, należy wdrożyć odpowiednie leczenie.

Jak można pomóc osobom chorym na depresję? Rady typu „weź się w garść” nie przynoszą żadnego skutku…

Katarzyna Piaskowska-Kondrusik: Mówienie „weź się w garść” w ogóle nie działa zarówno w depresjach endogennych, bo tam po prostu trzeba włączyć leki i czekać aż zaczną działać, jak i w tych będących reakcją na jakiś przewlekły stres. W tym drugim przypadku trzeba również pomóc rozwiązać konkretny problem, który stał się przyczynkiem do pojawienia się choroby. I tak np. pacjent, który w pracy jest poddawany mobbingowi i na skutek tych działań choruje, powinien zmienić pracę.

Kobieta, która cierpi z powodu długotrwałego agresywnego zachowania męża, powinna podjąć decyzję, czy na przykład się z nim rozstać. Oczywiście w przypadku tego typu schorzenia stosuje się także farmakologię, która pomaga wyciszać różne objawy i doraźnie pomóc choremu w radzeniu sobie z nimi. Skuteczna jest tu także psychoterapia. Natomiast dopóki jest problem i jego źródło, to trudno liczyć na jakąś stałą potrawę.

Skąd mamy wiedzieć, czy bliska osoba – przyjaciółka lub siostra – cierpi na depresję czy po prostu jest jej smutno?

Katarzyna Piaskowska-Kondrusik: Bliskim często trudno jest dostrzec te różnice. Chorzy na dodatek maskują objawy, nie mówią o wszystkim, nie chcąc ich obarczać swoimi problemami. Tymczasem trzeba się przyjrzeć całej sytuacji badanej osoby w sposób obiektywny. Dlatego musi to zrobić lekarz psychiatra. Przede wszystkim warto pamiętać, że depresje endogenne pojawiają się bez względu na sytuację. Czyli u pacjenta wszystko jest dobrze, realnie nic złego się nie dzieje, a i tak deprecha zwala go z nóg.

Inaczej jest w przypadku depresji reaktywnych: gdy przyjrzymy się bliżej, to widzimy, że u takiego pacjenta albo sytuacja domowa, rodzinna, albo zawodowa jest dramatyczna. Czasem zdarza się, że wszystko wali się równocześnie na głowę, że ktoś bliski ma problem z alkoholem, w domu jest przemoc i agresja, a w pracy ciągła groźba zwolnień. Depresje reaktywne są zawsze wywołane czynnikami zewnętrznymi i żeby sobie z chorobą poradzić, trzeba je po prostu znaleźć.

Ale są w życiu sytuacje, gdy po utracie pracy czy innym bardzo stresującym wydarzeniu człowiek czuje się źle i trwa to dłużej niż 2-3 dni.

Katarzyna Piaskowska-Kondrusik: Jeśli ktoś po stracie pracy popada w stan kompletnego marazmu, nie je, nie śpi, nie wychodzi z domu i to trwa dłużej, to mamy pewnie do czynienia z depresją reaktywną. Diagnozę stawiamy, jeśli taki stan trwa ponad dwa tygodnie. Bo jeśli ktoś przez trzy dni żyje w stresie, gorzej się czuje, ale mu to przechodzi, to kładziemy to na karb reakcji. Jeśli taki stan trwa ponad dwa tygodnie, to znaczy, że musimy się przyjrzeć, o co chodzi.

Spodobał Ci się tekt poleć go znajomym:
Zamknij